Dokąd mamy Cię zabrać?

PERU CZ. 3. Lima przytłacza, lecz się ją odhacza. Pingwiny na żywo i pustynne piwo

Tego samego dnia, w którym wylądujesz w Limie – polecamy nocne loty, najłatwiej potem szybko przestawić się na czas lokalny – możesz spędzić wieczór pijąc piwo lub lokalne pisco na Plaza Mayor, albo mieć za sobą wizytę na pustyni w rezerwacie Paracas i dwugodzinny rejs pośród fok, lwów morskich i pingwinów, które można podziwiać w ich naturalnym środowisku.

Szlak dla dzieci? Test charakteru. Tatry dostępne jednak dla wielu

Czy jechać z dzieckiem w Tatry? Gdzie ruszyćna szlak, by nie zmęczyć siebie i naszych małych towarzyszy? Jak sprawić, byten pobyt był przyjemny tak dla dzieci, jak dla rodziców? Jak unikać tłumów? Towszystko pytania ważne i dość często zadawane – sami je sobie stawialiśmy przedpierwszym wyjazdem do Zakopanego. Teraz, po kilku już pobytach z dziećmi wTatrach, zerkamy regularnie w kalendarz i zastanawiamy się, kiedy pojawi się kolejnaszansa, by choćby na kilka dni ruszyć na południe. I nie należymy do tych,którzy są w stanie czekać pięć i pół godziny na wjazd na Kasprowy kolejką – asą tacy, naprawdę. Szlaki tatrzańskie są dla zapalonych turystów, ale niebrakuje też szlaków, idealnych dla tych, którzy w Tatry przyjechali z dzieckiem.

PERU cz. 2. Planowanie na kolanie? Nie, nie! Jedź do Peru w konkretnym celu!

Lima – Paracas – Arequipa – Titicaca – Cusco – Machu Picchu, czyli klasyczny Gringo Trail. Przejechaliśmy cały, planując całą podróż na własną rękę, dorzucając jeszcze spontanicznie Isla del Sol w Boliwii, zahaczając także na dwa dni o Kanion Colca. Wybór okazał się doskonały, było cudownie. Mieliśmy też dużo szczęścia, bo bez dobrego planu wzrosłyby nie tylko koszty noclegów, ale nieosiągalna okazałoby się na przykład czterodniowa wędrówka szlakiem Inków ma Machu Picchu – rząd wpuszcza tam zaledwie 500 osób na dobę, wliczając w to tragarzy i przewodników, bez których wyprawa jest niemożliwa.

PERU cz. 1. Jak pojechać na własną rękę do Peru, plan wyprawy dostępny dla wielu

Jeden z cudów świata, magiczne Machu Picchu, ale nie po jeździe zatłoczonym autobusem, a po trzech dniach z plecakiem na szlaku Inków. Dwa dni na wodach i wyspach jeziora Titicaca, także wśród miejscowej ludności, za równowartość niecałych stu złotych. Żółwie, pingwiny i pelikany na wyciągnięcie ręki podczas wyprawy łodzią w Paracas, a godzinę później smak pisco wśród piasków pustyni? Arequipa i kolacja z widokiem na wulkan Misty, a dzień później trekking po Kanionie Colca, najgłębszym na świecie i pięknym, jak marzenie? To wszystko można zobaczyć i przeżyć w Peru. To wszystko opiszemy Wam i pokażemy na zdjęciach w najliższych dniach.

Zostawcie dzieci w domu, o ekscesach w podróży nie mówcie nikomu

Pierwszy szok przeżyliśmy pakując się na wyjazd: dzień powszedni, my oboje w domu, dwoje dzieci w przedszkolu. Łapaliśmy się na rozmowach szeptem, jakbyśmy mieli zakodowane, że skoro jest cisza, to dzieci na pewno śpią… Potem wyjazd i ściskanie w dołku – co będzie, jak wrócą, a w domu zastaną tylko dziadków? W drodze na lotnisko dziesiątki myśli – jak zasną bez choćby jednego rodzica, skoro wcześniej się to nie zdarzało? Czy rano nie będą w szoku, że budzi je babcia a nie tata z mamą? A jeśli zaczną płakać, a my nie damy rady wrócić, będąc kilka tysięcy kilometrów dalej?

Najbardziej luksusowy hotel świata, Burj Al Arab, czyli Żagiel w Dubaju, od środka. Co tak naprawdę nas w nim spotka

Jak dostać się do Burj Al Arab? Najprościej zamówić pokój, ale ponieważ Burj Al Arab jest uważany za najbardziej luksusowy hotel świata i należy do tych najdroższych i nawet wynajęcie najmniejszego apartamentu - dwupoziomowego, 169 m2 – może stanowić wyzwanie dla każdej kieszeni. Nasz „bilet wstępu” kosztował 220 dirhamów od osoby, a rezerwację przy stoliku Sahn Eddar Lobby Bar zapewnił deser o nazwie Sweet Indulgence, zawierający pozycję o nazwie „Gold Capuccino 24K”. Tak, piliśmy złote cappuccino z domieszką 24-karatowego złota i jedliśmy ciastko posypane złotem, ale… ich smak nas nie powalił. W pamięci pozostanie nam na długo to, co zobaczyliśmy ponad 200 metrów powyżej lobby, zwiedzając wszystkie zakamarki hotelu – także te, gdzie żadna wycieczka wstępu nie ma. Wchodząc do najwyższego atrium świata i tak zobaczysz dużo: możesz nawet zrobić zakupy w miejscowych sklepach (choć ceny, delikatnie mówiąc, niskie nie są) i podziwiać sporo widoków, poczuć smak luksusu z najwyższej półki i dotknąć – na każdym kroku - najdroższego włoskiego marmuru Statuario, którego ściągnięto tu setki ton, a z którego najsłynniejsze dzieła tworzył Michał Anioł. Możesz nawet zobaczyć, jak co kilkadziesiąt minut posyła w górę wysoki na ponad 30 metrów słup wody umiejscowiona w środku atrium fontanna. Samo pierwsze piętro stwarza ogromne możliwości i wręcz fascynuje, nawet delikatnym złotym kiczem.

Uwaga, uwaga, dobre dla dzieci Kraków i Praga

Rodzice zastanawiali się, czy Kraków to dobremiejsce na wyprawę z dziećmi i czy Praga z dzieckiem to dobry pomysł. My ichczasem nie rozumiemy – przecież było wiadomo od początku, że tak lubimyrodzinne podróże, że wszystkie nam się spodobają. A rodzinne zwiedzanie jestnajfajniejsze.

Kochamy góry, morza i jeziora, ale lubimy teżduże miasta, bo w dużych miastach dużo się dzieje. I są lody. Dużo lodów, gdzietylko się spojrzy. Jak jesteśmy grzeczni, to rodzice chętnie kupują nam mojeulubione truskawkowe i te różowe, które wybiera Nela, a wtedy możemy spokojnieszukać dalszych atrakcji. Ostatnio największymi były zamki, dlatego szukaliśmysmoków i ich śladów. Bo jak jest zamek, to musi gdzieś obok być jakiś smok,prawda?

Tanie loty, okazje, hotele, czyli jak podróżować, płacąc niewiele

Na pytanie, czy jechać gdzieś z biurem podróży, czy też o cały pobyt zadbać indywidualnie, odpowiadamy bez wahania: nikt nie zaplanuje Wam waszych wakacji lepiej niż Wy sami. A już na pewno nikt nie zrobi tego w korzystniejszej cenie, bo przecież cele pośredników – poza tym, by wypoczynek się udał - są dokładnie odwrotne niż Wasze, zakładające zmniejszenie, a nie powiększenie wydatków. Oto kilka prostych trików i wskazówek, jak podrózować tanio, mając z tego maksimum przyjemności.

Dziecko w restauracji i oglądanie bajek, telefon przy stole bardzo się przydaje

Dziecko w restauracji siedzi przy stoliku i ogląda na tablecie lub telefonie bajkę. Wasze pierwsze wrażenie? Coś nie tak z tą rodziną? Jak tak można? To zupełnie niewychowawcze? Rodzice idą po najniższej linii oporu? Nie radzą sobie z wychowaniem? A może jednak odczuwacie wyrozumiałość i zrozumienie dla całego towrzystwa przy stoliku obok?

Na wstępie wypada się przyznać i uderzyć w pierś – nie mając dzieci zaliczaliśmy się oboje do grupy, która zadaje sobie wszystkie powyższe pytania z wyjątkiem ostatniego. W ogóle zastanawialiśmy się, czy dziecko w restauracji to dobry pomysł. Na jedzeniu się za długo nie skupi, biegając między stolikami nie wpłynie na komfort innych klientów, rodzic też będzie miał trudności, by delektować się posiłkiem. Same minusy, prawda? Dużo prościej o takie wnioski niż o empatię względem momentami zawstydzonych, momentami zrezygnowanych i krótkimi tylko chwilami odprężonych rodziców. Refleksja typu: „Mają więc z dzieckiem w domu siedzieć?” przychodzi też raczej dość później. Czasami wręcz bardzo późno, dopiero gdy sami znajdziemy się w sytuacji opisywanych rodziców z dzieckiem w restauracji...

Typowy Janusz nad polskim morzem – o mój Boże!

Łatwo wylegiwać się na prywatnej plaży ekskluzywnego hotelu w Sopocie, drinki lub piwo zamawiać u kelnera i cieszyć się leżakiem pod wielkim parasolem. Jeśli jednak szukasz mocnych wrażeń polecamy mniejsze miejscowości, w których i Ty możesz zostać Januszem. My spróbowaliśmy swoich sił.

Czego nie robi się dla Czytelników naszego bloga...Gdy okazało się, że w okresie wakacyjnym mała i niezbyt popularna miejscowość nad Bałtykiem wcale nie oznacza dzikiej plaży pośród fal, postanowiliśmy wcielić się w typowego polskiego turystę – w zamyśle mocno przejaskrawionego, a z każdym kwadransem naszej próby po prostu coraz bardziej realnego.